
Jeśli ministrowie finansów i pracy przeforsują obniżkę składek do OFE, nasze emerytury za kilka lat będą głodowe – wynika z raportu Deloitte. Bez pomocy państwa z nich nie wyżyjemy.
Każdy Polak odkłada jedną piątą pensji na emeryturę. Co miesiąc ok. 600 zł przy zarobkach 3 tys. zł. Dwie trzecie tych pieniędzy idzie do ZUS, reszta – 7,3 proc. pensji – do prywatnych otwartych funduszy emerytalnych. A OFE mają je pomnażać, inwestując np. na giełdzie i w obligacje. ZUS tego robić nie może.
Ten podział nie podoba się ministrowi finansów Jackowi Rostowskiemu i szefowej resortu pracy Jolancie Fedak. Chcą zmniejszyć składkę do OFE z 7,3 do 3 proc. pensji. Reszta zostałaby w ZUS. Ministrowie zgodnie przekonują, że dzięki temu przyszli emeryci zaoszczędzą na prowizjach płaconych funduszom i będą mieli wyższe emerytury.





